Alex
- Cholera, zaraz się spóźnię!
- Alex! - krzyknęła mama.
Niedobrze... Drugi dzień szkoły a ja już będę spóźniona.
- Już idę! - odkrzyknęłam.
- Alex! - krzyknęła mama.
Niedobrze... Drugi dzień szkoły a ja już będę spóźniona.
- Już idę! - odkrzyknęłam.
Wybiegłam z domu i tak się
spieszyłam, że nie spojrzałam na jezdnię. Nagle usłyszałam jak
ktoś trąbi. Zamknęłam oczy i stanęłam jak wryta, czekając aż
coś we mnie uderzy. Zamiast tego usłyszałam krzyk:
- Idiotko! Co ty odpierdalasz? - krzyknął jakiś chłopak.
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że skądś znam ten głos i, że stoję nic nie robiąc.
Odwróciłam się w stronę kierowcy. Zobaczyłam zdziwienie na twarzy Damona.
- Ja jestem idiotką?! To ty jeździsz jak wariat i nie patrzysz czy kogoś potrącisz! - odkrzyknęłam nadal stojąc w miejscu.
- Ale to TY wybiegasz na ulicę zza samochodów i nie patrzysz czy coś jedzie!
- W takim razie przepraszam szanownego pana! Spiszę się do szkoły! Nie mogę się spóźnić drugiego dnia.
- Wsiadaj! - powiedział.
- Słucham?! - spytałam.
Miałam wrażenie, że ze zdziwienia oczy wychodzą mi z orbit.
- Wsiadaj. Zabiorę cię ze sobą. No już, wsiadaj!
Po długim rozmyślaniu, czy wsiąść do jego auta przypomniało mi się, że bardzo mi się spieszy.
- Idiotko! Co ty odpierdalasz? - krzyknął jakiś chłopak.
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że skądś znam ten głos i, że stoję nic nie robiąc.
Odwróciłam się w stronę kierowcy. Zobaczyłam zdziwienie na twarzy Damona.
- Ja jestem idiotką?! To ty jeździsz jak wariat i nie patrzysz czy kogoś potrącisz! - odkrzyknęłam nadal stojąc w miejscu.
- Ale to TY wybiegasz na ulicę zza samochodów i nie patrzysz czy coś jedzie!
- W takim razie przepraszam szanownego pana! Spiszę się do szkoły! Nie mogę się spóźnić drugiego dnia.
- Wsiadaj! - powiedział.
- Słucham?! - spytałam.
Miałam wrażenie, że ze zdziwienia oczy wychodzą mi z orbit.
- Wsiadaj. Zabiorę cię ze sobą. No już, wsiadaj!
Po długim rozmyślaniu, czy wsiąść do jego auta przypomniało mi się, że bardzo mi się spieszy.
Wsiadłam i po chwili byliśmy już w
drodze.
- Jadę z tobą tylko dlatego, że spieszy mi się do szkoły. Ale nie jesteś żadnym zboczeńcem, nie?
- Ups! Wydało się. Jestem też masochistą i gejem. - powiedział śmiejąc się.
- No to nie mam się czym martwić. - odpowiedziałam robiąc to samo co on.
Do szkoły dotarliśmy 5 minut przed rozpoczęciem lekcji.
- Dzięki wielkie. Jestem twoją dłużniczką – powiedziałam z promiennym uśmiechem.
- Uwierz mi nie ma za co. I owszem, jesteś. - powiedział uśmiechając się.
- Okey. W takim razie do zobaczenia, gburze. - odpowiedziałam i poszłam do szkoły. Usłyszałam za sobą jak Damon mówi „Pa”, ale było słychać, że nie wyrabia ze śmiechu. Na lekcje zdążyła w ostatniej chwili. Najlepsze jest to, że gdyby nie Gbur to spóźniłabym się na sto procent.
Damon
- Jadę z tobą tylko dlatego, że spieszy mi się do szkoły. Ale nie jesteś żadnym zboczeńcem, nie?
- Ups! Wydało się. Jestem też masochistą i gejem. - powiedział śmiejąc się.
- No to nie mam się czym martwić. - odpowiedziałam robiąc to samo co on.
Do szkoły dotarliśmy 5 minut przed rozpoczęciem lekcji.
- Dzięki wielkie. Jestem twoją dłużniczką – powiedziałam z promiennym uśmiechem.
- Uwierz mi nie ma za co. I owszem, jesteś. - powiedział uśmiechając się.
- Okey. W takim razie do zobaczenia, gburze. - odpowiedziałam i poszłam do szkoły. Usłyszałam za sobą jak Damon mówi „Pa”, ale było słychać, że nie wyrabia ze śmiechu. Na lekcje zdążyła w ostatniej chwili. Najlepsze jest to, że gdyby nie Gbur to spóźniłabym się na sto procent.
Damon
„ Hahaha, ja gbur? Co takiego jej
zrobiłem, żeby od razu nazywała mnie gburem? „
Rozmyślałem nad tym co powiedziała ta dziewczyna. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że ta „ obelga „ mnie zabolała. Tylko dlaczego teraz? Wiele dziewczyn przed nią już mnie tak nazywało. Zazwyczaj jak z nimi zrywałem i często z innymi epitetami.
- Kurwa chłopie, wyglądasz jakbyś ducha zobaczył.
Moje rozmyślania przerwał Bill.
- Siema stary. Kopę lat się nie widzieliśmy. - powiedziałem otrząsając się z rozmyślań.
- No pewnie. Nie często twoi starzy wysyłają jednego ze swoich synów do Londynu.
(Bill, mój starszy brat. Wysoki brunet, starszy o dwa lata. Rodzice wysłali go do prywatnej szkoły w Londynie jak miałem około 13 lat.)
Wyjąłem papierosa i zacząłem palić.
- Brata nie poczęstujesz? - spytał i wziął jednego szluga - Tak właściwie to od kiedy palisz, masz prawo jazdy i dziewczynę?
- Od dwóch lat palę, ale dziewczyny nie mam.
- A ta laska co wysiadła z samochodu? Ta co nazwała cię czymś tam.
- To Alex. - powiedziałem i uśmiechnąłem się mimowolnie. - Ona nie jest moją dziewczyną i nie nazwała mnie czymś tam tylko gburem, idioto.
- Dobra mniejsza z nią. - powiedział.
- To co braciszku, idziemy na piwo? - spytałem.
- A do szkoły to nie idziesz? - zagaił
- Żartujesz sobie? Oczywiście, że idę, ale nie w tej chwili. W tej właśnie chwili idę na piwo z moim bratem, którego nie widziałem przez 4 lata i on stawia. - powiedziałem i wsiadłem do samochodu.
- Damon, ty to jak coś jebniesz. - powiedział i wsiadł do samochodu.- To gdzie jedziemy? - dodał.
- Powiedzmy, że do kolegi. - powiedziałem i odjechaliśmy.
Alex
- Wiecie co, uwielbiam mieć lekcje przez dwa dni. Tak mogłoby być zawsze nie tylko we wrześniu. - powiedziała Roxi
- Nadziej matą głupich! - powiedziałyśmy jednocześnie z Natalie.
- Ha ha ha, dzięki dziewczyny.
- Oj przestań, to z miłości. - powiedziałam.
Szłyśmy w stronę bramy szkolnej, kiedy dogonili nas Matt i Dan.
Ten drugi od razu podszedł do swojej dziewczyny. Zobaczyłam, że Damon stoi przy swoim samochodzie z jakimś chłopakiem bardzo podobnym do niego.
- Cześć wszystkim! - powiedział ten ktoś.
- Słuchajcie ludziska, to jest Bill, mój brat. - przedstawił go Damon. Czuć było od niego piwem.
- Cześć Bill, jestem Alex. Miło mi cię poznać. - powiedziałam z uśmiechem i podałam mu rękę.
- Alex mówisz. Mi również jest miło. - opowiedział i spojrzał na Damona, który iod razu odwrócił wzrok.
Damon
Staliśmy tak przy moim wozie. Wszyscy przywitali się z Billem. Zauważyłem, że cały czas przygląda się Alex. Nagle Natalie powiedziała:
- Wiecie co, ja już muszę się zbierać. Mam dzisiaj wcześniej trening. Miło było cię poznać Billu. - powiedziała i poszła,
Po chwili zapadła cisza.
- To co dzisiaj robimy? - odezwał się Matt
- Cóż, jest koniec tygodnia. Może mała impreza? - spytał Dan.
- Jesteśmy za! - odezwały się dziewczyny.
- Spoko. Chata wolna, bo rodzice wyjeżdżają. Można coś zorganizować! - powiedziałem.
- Czyli domóweczka Trzeba zebrać ekipę. - powiedział Dan.
- Dobra, to zbierajcie ludzi i widzimy się u mnie.
- Ale ja nie wiem gdzie mieszkasz. Natalie też nie! - powiedziała Alex.
- Ja też nie! - dodała Roxi.
- Dan i Matt wiedzą. Dan zaprowadzi Roxi a Matt, Natalie. Problem rozwiązany. - powiedziałem.
- A co ze mną?! - krzyknęła Alex..
- Ja cię zaprowadzę. - wszedł mi w słowo Bill
- Co?! - spytałem zdziwiony
- No co, jeszcze pamiętam gdzie mieszkamy. Będzie dobrze, braciszku. - powiedział i mrugnął do9 mnie.
- Dobra, widzimy się u mnie o 21. Szykuje się niezła biba.
Po tych słowach wszyscy się rozeszli. Alex, ja i Bill zostaliśmy tam gdzie staliśmy.
- Możemy porozmawiać? - zapytała
- Jasne.
Alex
Rozmyślałem nad tym co powiedziała ta dziewczyna. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że ta „ obelga „ mnie zabolała. Tylko dlaczego teraz? Wiele dziewczyn przed nią już mnie tak nazywało. Zazwyczaj jak z nimi zrywałem i często z innymi epitetami.
- Kurwa chłopie, wyglądasz jakbyś ducha zobaczył.
Moje rozmyślania przerwał Bill.
- Siema stary. Kopę lat się nie widzieliśmy. - powiedziałem otrząsając się z rozmyślań.
- No pewnie. Nie często twoi starzy wysyłają jednego ze swoich synów do Londynu.
(Bill, mój starszy brat. Wysoki brunet, starszy o dwa lata. Rodzice wysłali go do prywatnej szkoły w Londynie jak miałem około 13 lat.)
Wyjąłem papierosa i zacząłem palić.
- Brata nie poczęstujesz? - spytał i wziął jednego szluga - Tak właściwie to od kiedy palisz, masz prawo jazdy i dziewczynę?
- Od dwóch lat palę, ale dziewczyny nie mam.
- A ta laska co wysiadła z samochodu? Ta co nazwała cię czymś tam.
- To Alex. - powiedziałem i uśmiechnąłem się mimowolnie. - Ona nie jest moją dziewczyną i nie nazwała mnie czymś tam tylko gburem, idioto.
- Dobra mniejsza z nią. - powiedział.
- To co braciszku, idziemy na piwo? - spytałem.
- A do szkoły to nie idziesz? - zagaił
- Żartujesz sobie? Oczywiście, że idę, ale nie w tej chwili. W tej właśnie chwili idę na piwo z moim bratem, którego nie widziałem przez 4 lata i on stawia. - powiedziałem i wsiadłem do samochodu.
- Damon, ty to jak coś jebniesz. - powiedział i wsiadł do samochodu.- To gdzie jedziemy? - dodał.
- Powiedzmy, że do kolegi. - powiedziałem i odjechaliśmy.
Alex
- Wiecie co, uwielbiam mieć lekcje przez dwa dni. Tak mogłoby być zawsze nie tylko we wrześniu. - powiedziała Roxi
- Nadziej matą głupich! - powiedziałyśmy jednocześnie z Natalie.
- Ha ha ha, dzięki dziewczyny.
- Oj przestań, to z miłości. - powiedziałam.
Szłyśmy w stronę bramy szkolnej, kiedy dogonili nas Matt i Dan.
Ten drugi od razu podszedł do swojej dziewczyny. Zobaczyłam, że Damon stoi przy swoim samochodzie z jakimś chłopakiem bardzo podobnym do niego.
- Cześć wszystkim! - powiedział ten ktoś.
- Słuchajcie ludziska, to jest Bill, mój brat. - przedstawił go Damon. Czuć było od niego piwem.
- Cześć Bill, jestem Alex. Miło mi cię poznać. - powiedziałam z uśmiechem i podałam mu rękę.
- Alex mówisz. Mi również jest miło. - opowiedział i spojrzał na Damona, który iod razu odwrócił wzrok.
Damon
Staliśmy tak przy moim wozie. Wszyscy przywitali się z Billem. Zauważyłem, że cały czas przygląda się Alex. Nagle Natalie powiedziała:
- Wiecie co, ja już muszę się zbierać. Mam dzisiaj wcześniej trening. Miło było cię poznać Billu. - powiedziała i poszła,
Po chwili zapadła cisza.
- To co dzisiaj robimy? - odezwał się Matt
- Cóż, jest koniec tygodnia. Może mała impreza? - spytał Dan.
- Jesteśmy za! - odezwały się dziewczyny.
- Spoko. Chata wolna, bo rodzice wyjeżdżają. Można coś zorganizować! - powiedziałem.
- Czyli domóweczka Trzeba zebrać ekipę. - powiedział Dan.
- Dobra, to zbierajcie ludzi i widzimy się u mnie.
- Ale ja nie wiem gdzie mieszkasz. Natalie też nie! - powiedziała Alex.
- Ja też nie! - dodała Roxi.
- Dan i Matt wiedzą. Dan zaprowadzi Roxi a Matt, Natalie. Problem rozwiązany. - powiedziałem.
- A co ze mną?! - krzyknęła Alex..
- Ja cię zaprowadzę. - wszedł mi w słowo Bill
- Co?! - spytałem zdziwiony
- No co, jeszcze pamiętam gdzie mieszkamy. Będzie dobrze, braciszku. - powiedział i mrugnął do9 mnie.
- Dobra, widzimy się u mnie o 21. Szykuje się niezła biba.
Po tych słowach wszyscy się rozeszli. Alex, ja i Bill zostaliśmy tam gdzie staliśmy.
- Możemy porozmawiać? - zapytała
- Jasne.
Alex
Odciągnęłam go na bok. Musiałam
z nim porozmawiać.
- Byłeś dzisiaj na lekcjach?
- Nie, nie byłem. Musiałem przywitać się z bratem, którego nie widziałem 4 lata. - odpowiedział.
- I byliście na piwie?
- Tal, czemu pytasz?
Nie odpowiedziałam tylko odeszłam w stronę Billa. Właściwie, dlaczego go o to spytałam? Co mnie obchodzi to, że nie było go w szkole?
- To jak się umawiamy Alex? Gdzie i o której po ciebie wpaść? - spytał Bill
- yyy.. słucham?
- impreza. Dzisiaj. Nie wiesz gdzie.
- A no tak. - spojrzałam na Damona, który szedł w naszą stronę.
- To o której i gdzie? - dopytywał się.
- Damon ci powie gdzie mnie dzisiaj prawie potrącił. Tam się spotkamy o 20.30?
- Potrącił?! Czy ja o czymś nie wiem? - zapytał Bil.
- To nic takiego. Dam ci mój numer w razie czego dzwoń. - powiedziałam.
- Kurde, tylko wiesz co, zostawiłem fona w domu. Damon, ty masz komórę przy sobie?
- No mam, a co? - zapytał zdziwiony.
- No niech wpisze numer tobie?! Łosiu! - prawie wykrzyczał Bill.
- Dobra, daj ten telefon – powiedziałam i wyciągnęła rękę.
Wpisałam numer i pożegnałam się z nimi.
- Może cię odwieziemy? - spytał Bill
- Nie dziękuję. Wolę się przejść. - odpowiedziałam i poszłam do domu.
Jak tylko weszłam od razu zaczęłam się szykować. Wprawdzie pozostało jeszcze niecałe sześc godzin, ale miałam sporo do zrobieni.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak zwykle przepraszamy za błędy i mamy nadzieję, ze się Wam podoba. Prosimy o śmielsze komentowanie naszego bloga i dziękujemy za odwiedziny.
Natalie&Alex
- Nie, nie byłem. Musiałem przywitać się z bratem, którego nie widziałem 4 lata. - odpowiedział.
- I byliście na piwie?
- Tal, czemu pytasz?
Nie odpowiedziałam tylko odeszłam w stronę Billa. Właściwie, dlaczego go o to spytałam? Co mnie obchodzi to, że nie było go w szkole?
- To jak się umawiamy Alex? Gdzie i o której po ciebie wpaść? - spytał Bill
- yyy.. słucham?
- impreza. Dzisiaj. Nie wiesz gdzie.
- A no tak. - spojrzałam na Damona, który szedł w naszą stronę.
- To o której i gdzie? - dopytywał się.
- Damon ci powie gdzie mnie dzisiaj prawie potrącił. Tam się spotkamy o 20.30?
- Potrącił?! Czy ja o czymś nie wiem? - zapytał Bil.
- To nic takiego. Dam ci mój numer w razie czego dzwoń. - powiedziałam.
- Kurde, tylko wiesz co, zostawiłem fona w domu. Damon, ty masz komórę przy sobie?
- No mam, a co? - zapytał zdziwiony.
- No niech wpisze numer tobie?! Łosiu! - prawie wykrzyczał Bill.
- Dobra, daj ten telefon – powiedziałam i wyciągnęła rękę.
Wpisałam numer i pożegnałam się z nimi.
- Może cię odwieziemy? - spytał Bill
- Nie dziękuję. Wolę się przejść. - odpowiedziałam i poszłam do domu.
Jak tylko weszłam od razu zaczęłam się szykować. Wprawdzie pozostało jeszcze niecałe sześc godzin, ale miałam sporo do zrobieni.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak zwykle przepraszamy za błędy i mamy nadzieję, ze się Wam podoba. Prosimy o śmielsze komentowanie naszego bloga i dziękujemy za odwiedziny.
Natalie&Alex
Nareszcie coś się dzieje . Czekam na więcej ! :D
OdpowiedzUsuńuhuhuh kolejny udany : D
OdpowiedzUsuńno akcja się rozkręca! :D
OdpowiedzUsuńZajebisty. Nie mogę się doczekać dalszych akcji. !!
OdpowiedzUsuń